Wywiad z KAJKO


Decibel: Cześć, Przemku! Niesamowicie cieszymy się, że będziemy mogli Cię gościć podczas siódmej edycji naszego cyklu „Decibel”. Pamiętasz dzień, w którym Przemysław przerodził się w „KAJKO” i jak bardzo związane było to z zamiłowaniem do dzieła Janusza Christy?

KAJKO: Nie przypominam sobie, kiedy dokładnie to się stało, ale pamiętam, że kiedy przestaliśmy występować w komiksie, Kokosz wybrał karierę kryminalisty i nasze drogi się rozeszły. Dziś widuję go bardzo rzadko. Może to i lepiej, bo nie przepadam za graniem b2b. ;)

Jak bardzo na przestrzeni lat zmieniał się KAJKO i jego zamiłowanie do muzyki elektronicznej?

Zajmuję się promowaniem i rozpowszechnianiem tanecznej muzyki elektronicznej od 2010 roku. Od początku była to podróż pełna poszukiwań i zaskakujących zwrotów. Zanim odkryłem, że moje serce bije najczęściej w tempie 132 bpm, błądziłem po bezdrożach house'u, deep house'u i nu disco. Przez kilka lat prowadziłem nawet całkiem poczytnego bloga o tej tematyce - nazywał się Dig For Disco. Dziś nie wstydzę się house'owych korzeni i czasem na afterach sięgam do starych folderów, ale kwitnącej od trzech lat miłości do techno już nic nie jest w stanie ugasić.

Jako osoba bardzo związana z pomorską sceną, proszę przybliż nam aktualne zjawiska o których powinni wiedzieć słuchacze ambitnej elektroniki na południu.

Wolałbym na to pytanie nie odpowiadać, żeby nikogo nie urazić. Ujmę to tak - nie bez powodu, po czterech latach w Trójmieście, przenoszę się do Poznania. ;)

Nienaganna technika i kultura miksu, okraszona fenomenalna selekcją to cechy, które przychodzą nam na myśl jeśli chodzi o krótkie przedstawienie Twojej osoby. W jaki sposób przygotowujesz się do występów i na ile w Twojej ocenie miks powinien być spontaniczny, dopasowany do aktualnej publiczności?

Wszystko zależy od okoliczności przyrody - często zdarza mi się grać całkowicie "na spontanie" i podążać za sytuacją panującą na parkiecie, ale to dotyczy raczej długich setów i klubów, w których czuję się już "jak u siebie". Zupełnie inaczej sytuacja wygląda na "wyjazdach", szczególnie gdy pojawiam się gdzieś po raz pierwszy. Przed takimi imprezami skrupulatnie selekcjonuję i układam numery w odpowiednim porządku, by później zabrać słuchaczy w podróż, która dostarczy im nie tylko emocji, ale też zdradzi co nieco o mnie samym. Uprzednie przygotowanie seta pozwala mi też na to, by więcej czasu i uwagi poświęcić mikserowi, szlifując tym samym technikę.

Jesteś pomysłodawcą cyklu „Zaćmienie”. Kogo w przeszłości można było usłyszeć na imprezach spod tego szyldu? W jaki sposób kierowałeś się w doborze swoich gości i zdradź nam proszę najbliższe plany związane z tym przedsięwzięciem.

Projekt "Zaćmienie" był z założenia moją skromną odpowiedzią na hegemonię sopockiego Sfinksa na trójmiejskiej scenie - kiedy przeniosłem się do Gdyni 4 lata temu, bardzo brakowało tam undergroundowego miejsca, wokół królowały wyłącznie dyskoteki, a do Sopotu nie zawsze chciało się jechać. Koncepcja była prosta - w malutkim pubie o nazwie DOM raz w miesiącu wykręcaliśmy żarówki, wynosiliśmy meble i robiliśmy rave w ciemnościach.

Początkowo w line-upie dominowali lokalni, niezbyt znani, ale bardzo utalentowani zawodnicy, tacy jak Gibon, Marboc, Michael Warren, Arch. czy Leonick, którym jestem dozgonnie wdzięczny za pomoc w rozkręcaniu tego projektu. Popularność pierwszych imprez przerosła moje najśmielsze oczekiwania, a nieco później stała się fundamentem powstania klubu Drugi DOM, który przez pierwsze pół roku funkcjonowania miałem zaszczyt prowadzić.

Do tej pory na Zaćmieniach grali m.in. Michał Wolski, Cliche Morph, Diabot, Concept of Thrill, Plebs, MDS, Yellen, czy Rafique - na podstawie tych bookingów chyba łatwo wychwycić muzyczną koncepcję mojego flagowego projektu, którą od początku starałem się ubrać w kilka prostych słów: "Ciemno. Duszno. Techno."

Skąd wziął się pomysł na cotygodniowe spotkania przy okazji „Środowiska Domowego” i jaki przyświeca im cel?

Od początku mojej przygody z muzyką elektroniczną zawsze miałem swój środowy cykl imprez - najpierw Mały Weekend w warszawskich Kamieniołomach, później Trip Into Deep w gdańskiej kulturze, no i chyba weekendy od środy do niedzieli weszły mi w krew. Zawsze były to imprezy kierowane po trochu do tych, którzy w weekendy pracują i nie mogą się wyszaleć, ale też do tych, którzy zwyczajnie nie potrafią zbyt długo usiedzieć w miejscu bez tupania.

Będąc pod wpływem hiszpańskiej szkoły techno, niewątpliwie śledzisz poczynania producentów z Półwyspu Iberyjskiego. Kto wywarł na Tobie największe wrażenie w ostatnim czasie?

Istotnie, Półwysep Iberyjski to prawdziwa wylęgarnia techno talentów, ale raczej nie kieruję się geografią szukając nowych ciekawych artystów, tym bardziej że postrzegam techno jako uniwersalny interkontynentalny język, coś w rodzaju esperanto. Ale jeśli już koniecznie chcecie poznać któregoś z moich hiszpańskojęzycznych faworytów, to Waszej uwadze nie powinien umknąć świetny producent pochodzący z Meksyku - Fixeer.

Grałeś już w wielu klubach oraz festiwalach w Polsce. Występ w którym z tych miejsc wspominasz najbardziej pozytywnie i dlaczego?

Rzeczywiście, trochę tego się już uzbierało. Świetne warunki dla djów panują w poznańskim LABie i sopockim Sfinksie - do tych miejsc najbardziej lubię wracać. Ale set, którego nie zapomnę przenigdy, to mój debiut na głównej scenie w klubie Smolna (Wwa), podczas afteru po majowym Instytucie. Zaczynałem o 10.00, a kończyłem chwilę po 13.00, ale i tak mogłem liczyć na tłum na parkiecie, któremu najwyraźniej spodobała się moja koncepcja „łomotu".

Za niecały miesiąc pojawisz się w Krakowie przy okazji kolejnej odsłony naszego cyklu. Czego możemy spodziewać się po Twoim występie?

Nie mogę się już doczekać tej wycieczki, tym bardziej że do tej pory grałem w Krakowie tylko raz. Jak zwykle postaram się wprowadzić tancerzy w stan hipnozy, nie zapominając przy tym o systematycznym podkręcaniu tempa. Więcej nie zdradzę.

Dzięki za tą krótką rozmowę i do zobaczenia 29 września na Dekerta 47!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wywiad z Michałem Łobodą

Wywiad z Rust'em

Wywiad z Deas’em